wtorek, 18 września 2012

Nie leć w kulki!

Od dłuższego czasu nie miałem okazji nic napisać. Sam do końca nie wiedziałem co było tego przyczyną, w końcu bardzo zależało mi na pisaniu tego bloga, a mimo to miałem jakąś blokadę - bo na pewno nie mogę wykręcić się brakiem czasu. W końcu dostrzegłem istotę problemu - w moim życiu zabrakło spójności. Bynajmniej się tego nie wstydzę, a wręcz cieszę się, że to dostrzegłem zamiast żyć dalej w iluzji.
Co myślicie patrząc na powyższy obrazek?

Bo ja się zastanawiałem jak ta konstrukcja ma w ogóle prawo się trzymać. Analizując tę strukturę doszedłem do wniosku, że świetnie odzwierciedla ona nasze życie. Jeśli chcemy żeby było ono piękne (a moim zdaniem ta budowa z kulek jest piękna na swój sposób) i chcemy żyć szczęśliwie, wszystkie poszczególne elementy muszą ze sobą współgrać. Musimy odnaleźć spójność, bo jeśli jeden element się zawali to polecą też kolejne. Nie może jednak zabraknąć w tym wszystkim naszego indywidualnego podejścia. Kopia zawsze pozostanie kopią, więc powinniśmy pozostawać sobą zamiast na siłę próbować stać się kimś innym. Jakby się głębiej zastanowić to też widać na tym obrazku. Konstrukcja zbudowana jest z niebieskich, prawdopodobnie szklanych kulek. Jeśli w jednym miejscu wstawilibyśmy czerwony prostopadłościan to zdecydowanie by on nie pasował, a być może nawet wszystko by się zawaliło. Jednak nie każdy wybrał by kolor niebieski i właśnie kulki, a nie inną figurę. Choć idea pozostaje ta sama, to kształt, wielkość i materiały do budowy to kwestia indywidualna. Załóżmy więc, że każdy z nas ma przypisaną konkretną figurę w konkretnym kolorze i podejmując jakąś indywidualną decyzję, dostawia ją do tej budowli, czyli kieruje swoim życiem i się rozwija. Jednak gdy choć na chwilę przestajemy być sobą i staramy się skopiować czyjeś zachowanie, w naszej konstrukcji zaczynają się pojawiać figury przypisane do innych osób i tracimy spójność. 
Jeśli więc budujesz swoją życiową konstrukcję z sześcianów, to nie leć w kulki! Wydaje się proste, choć wcale takie nie jest. Co myślicie?
BN

czwartek, 9 sierpnia 2012

(-)200% normy

"200% normy!"
George Orwell w swoim "Folwarku Zwierzęcym" pod postacią konia Boksera świetnie przedstawił sylwetkę typowego przodownika pracy. Widać, że taka postawa nie przynosiła człowiekowi wielkich korzyści osobistych, ale dlaczego nasze społeczeństwo tak często popada z skrajności w skrajność?
 "Mam wyjebane!"
Oto hasło polskiej młodzieży XXI wieku. Czy nie zauważyliście, że niektórzy wręcz prześcigają się w swoim wyjebaniźmie? Osobiście uważam, że każda postawa skrajna nie jest dobra ale Ameryki tym stwierdzeniem raczej nie odkryłem. Posłużę się jakże starym ale jakże celnym powiedzeniem mojego Dziadka "narzekać to każdy może ale robić to nie ma komu!". Także jedziemy z tym koksem: Tusk zły, podatki złe, pracy ni ma, polityka zła, politycy złodzieje, dodatki socjalne za małe, jedzenie drogie, benzyna tak samo, pensje małe, matury trudne, na dworze zimno, zupa za słona. Nie twierdzę, że jest inaczej i że wszystko jest kolorowe. Chciałem po prostu nadmienić, że ludzie, którzy pracują mądrze (niekoniecznie ciężko) i nie mają wyjebane, są w stanie tworzyć sobie rzeczywistość wokół taką jaką sami chcą, a nie przyjmować tą narzucaną przez otoczenie i o dziwo nie są to ludzie, którym "się udało", wydaję mi się, że trzeba tylko trochę bardziej chcieć, czyż nie...?
BN

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Sfera komfortu

Czemu ludzie narzekając, że życie jest nudne, nie podkreślają tego, że to ich życie jest nudne? Niestety ale wydaję mi się, że zdecydowana większość naszego społeczeństwa pozostaje nie tyle w sferze komfortu, co w pozornej sferze komfortu - bo jak komfortem można nazwać wstawanie o 6, bieg do pracy, powrót przemęczonym i brak czasu i pieniędzy na cokolwiek? Mimo to nie próbują nic zmienić. Niestety ale egzystencja w ten sposób jest prostsza, tak jest wygodnie. Wystarczy po prostu wstrzelić się w schemat szkoła-studia-praca i sposób na życie gotowy... ale co to za życie?
Jak myślisz, dlaczego tak się dzieje? Osobiście uważam, że zbyt mocno przejmujemy się zdaniem innych. Odpowiedzmy sobie na pytanie, czy ktoś z naszych znajomych dysponuje prawdą objawioną, żeby nam mówić co jest dla nas dobre? Nie zapominajmy o tym, że większość kieruje się złotą zasadą "nie znam się, to się wypowiem", więc czy warto ich słuchać?
W takim razie jak i kiedy opuścić sferę komfortu i zacząć żyć własnym życiem? Otóż najlepszym momentem moim zdaniem jest... tu i teraz! Jak? Tak po prostu, wyłączyć facebook'a i znaleźć sobie jakieś zajawki! Czy będą was krytykować? Ależ oczywiście! I co z tego? Po prostu niektórzy zawsze zostaną mugolami i nie doświadczą magii! Ich strata.
BN

niedziela, 5 sierpnia 2012

Wypadałoby zacząć!

Jak w temacie - spróbuję spłodzić jakiś ładny wstęp. 
Marzy mi się stworzyć blog dla ludzi, którzy odstają od powszechnie akceptowalnego i politycznie poprawnego stylu życia. Damy radę? Nie zamierzam tu zamieszczać dziesięcio stronicowych esejów z gotowymi wywodami, raczej będę starał się podrzucać wątki godne przemyślenia i skłaniać do dyskusji - powiedziałbym, teraz że odrobina myślenia jeszcze nikomu nie zaszkodziła ale od pewnego czasu nie jestem już pewien tego stwierdzenia... 
No i tyle - niech moc będzie z Nami i do dzieła.
BN